Kolejny rok zamknięty…

Jak było w 2019?

Było wiele pięknych wesel, imprez okolicznościowych i masa ludzi odwiedziła Osadę. Rok kończyliśmy dwoma imprezami Andrzejkowymi oraz Sylwestrem. Za każdym razem my i nasz zespół słyszeliśmy pochwały, gratulacje – jesteśmy bardzo wdzięczni za to, że nasza praca jest zauważana i doceniana. Oczywiście nad krytycznymi opiniami zawsze się pochylamy, sprawdzając czy jest sens i można coś poprawić. Jeśli można, robimy to nieustannie. Nieustannie również staramy się dostosowywać do oczekiwań naszych Gości i trendów rynku tego typu usług. Czujnie wychwytujemy podpowiedzi i sugestie, czytamy, analizujemy, patrzymy, jeździmy w poszukiwaniu inspiracji :). Już mamy w głowach kolejne pomysły…

Do rzeczy jednak. Nie chciałabym zabrzmieć patetycznie ale chyba jedno słowo jest najlepsze aby określić co czuję analizując ten właśnie zakończony rok.

Wdzięczność – dziękuję wszystkim osobom, z którymi w jakiejkolwiek formie realizowaliśmy to wszystko. I nawet jeśli były potknięcia, błędy to jestem przekonana, że to tylko kwestia czasu i doświadczenia, aby było wśród naszego zespołu coraz więcej zaangażowania i bardzo wysokiej jakości. Dziękuję (kolejność przypadkowa :)) Monice, Marcie, Martynie, Oli, Robertowi, Oliwce, Agnieszce, Karolinie, Wiktorii, Dorocie, Weronice, Marlenie, Michałowi, Natalii, Kasi, Izie, Gosi, Klaudii, Kasi za wspólny rok.

Dziękuję za ogromne wsparcie i przejmowanie coraz więcej tematów mojemu kochanemu Arturowi. To tylko dzięki temu, że Ty i Ja mamy tyle odwagi, pomysłów i chcemy je realizować jesteśmy tu gdzie nawet nie marzyliśmy by być.

Nieocenione wsparcie Rodziny…. przy czym się da, przy czym można.

Ostatnio, ktoś mi powiedział, że praca z ludźmi jest trudna. Nie ma co ukrywać, tak jest. Tyle, że ja kocham to co robię i jestem bardzo dumna z tego co stworzyliśmy 🙂

Co przyniesie ten rok? Trochę już wiemy, trochę jeszcze nie wiemy. Będzie się działo, więc kto ma ochotę w tym uczestniczyć to zapraszamy 🙂

Czy wiecie co Was czeka u nas? Czy…..

Hej, tym razem po długiej przerwie naszła mnie wena, żeby podzielić się refleksjami, wspomnieniami z Wami. I chciałabym korzystając z okazji, że mam chwilkę na pisanie nakreślić kilka obrazów tego co Was czeka jak się do nas wybierzecie na wypoczynek albo zdecydujecie na organizację przyjęcia czy wesela.

Pewnie nasi przyjaciele, rodzina i wierni obserwujący pamiętają, że zaczynaliśmy w zasadzie od niczego tu w tych początkach miejsca zwanego Osadą Dębowo.

Na własne życzenie, własną decyzją rewolucji życiowej postawiliśmy wszystko na jedną kartę zmieniając nasze życie diametralnie. Do tej pory jest kilka osób, które wyparły fakt, iż Kasia – menadżerka – dyrektor finansowy itp. itd. (już zapomniałam beż żalu) zamieszkała na małej wiosce. Zamieszkała to mało powiedziane. Wzięłam się za robotę, która jak się szybko okazało zaczęła mi sprawiać wielką frajdę. Od ponad 10 lat razem z moim Arturem mamy gospodarstwo, tu w Kiersztanowie. Rozwijamy je bardzo intuicyjnie, spontanicznie ucząc się wielu rzeczy np. uprawy pól i roślin, hodowli koni i kóz, robienia serów, wędzonek, przetworów, w tym znanej niektórym “cisowianki”. mamy też wielbicieli naszych kozich serów. Ależ w tym roku będę miała pomidorów i jabłek!!! Ekologicznych!!!

Obserwujemy otaczającą nas przyrodę, szanujemy każde drzewo, ptaka, zwierzę. Ja płaczę nad każdym krzakiem, który zeżre któraś z naszych kóz – a przecież wiadomo, że te “diabły” zawsze wybiorą to co najładniejsze. Ostatnio oskubały do zera moją doniczkę kwiatów ozdobnych. Zawsze skutecznie znajdą dziurę w ogrodzeniu….

A Artur zrealizował marzenie o posiadaniu koni i zrealizował ukrywaną miłość do kotów i drobiu.

W tej całej przestrzeni dzięki zachętom naszych znajomych oraz pierwszych Klientów budujemy, a bardziej tworzymy miejsce do wypoczynku i do organizacji różnych imprez. To nasi Klienci wskazują nam kierunki działań.

Bo oczywiście na życie też chcemy jakoś zarabiać. A już od jakiegoś czasu dajemy również pracę małej grupie osób. I wiecie, że jesteśmy bardzo dumni z tego wszystkiego 🙂

Dbamy o przestrzeń naszej Osady, o wygodę naszych Gości, o ich komfort.

No ale musicie mieć jednak świadomość, że przebywanie na wsi może być dla niektórych mega wyzwaniem, żeby nie powiedzieć zagrożeniem życia bez odpowiedniego zaopatrzenia się w środki różne czy to doustne czy naskórne 🙂

Z pewnością jak to w obiekcie agroturystycznym, czyli położonym na terenie wiejskim możecie oczekiwać wielu atrakcji. Jakich zapytacie?

Poza końmi, kozami, kurami, bocianami, żabami, słowikami, jaskółkami, żurawiami, łabędziami, jeleniami, kotami są też i tu może się zdziwicie komary, muchy, pająki, pszczoły i inne owady. Są też piękne wschody (ale to trzeba bardzo wcześnie wstać) i zachody. I są różne zapachy, drewna w naszej stodole biesiadnej, domkach i pokojach, ale i zapachy łąk i pól. Inne w każdej porze roku…

I są też zapachy i smaki, które tworzymy w naszej kuchni. Z roku na rok staramy się, aby była coraz smaczniejsza.

No ale tak jak wiele osób tak wiele gustów smakowych – więc jak to mądrzy ludzie powiadają, jeszcze się taki nie narodził co by każdemu dogodził. Jednak większości naszych Gości dajemy radę dogodzić 🙂

I z każdym sezonem doceniając, że odwiedza nas tak wielu Gości dbamy o każdy kąt, zakątek, przestrzeń, pomieszczenie. 

To fakt, że nie w każdym pokoju mamy aneksy kuchenne – ale chyba w pokojach hotelowych tez tego nie ma…

No dobra brakuje nam paru rzeczy, ale nadgonimy.

I to prawda, że choć jesteśmy obiektem agroturystycznym, to w każdym z pokoi/domków mamy łazienkę, czystą, pachnąca pościel i ręczniki – a chyba w tego typu obiektach nie wszędzie można to spotkać….

Krótko mówiąc staramy się bardzo – inwestując to co zarobimy przede wszystkim w udoskonalanie tych przestrzeni i tego co możemy zaoferować.

Nadal lubimy to co tworzymy, choć jest to jednak dalekie od wyobrażeń tego wiejskiego “slow life” bo pracy jest wiele:)

 Artur nie ma czasu na swoje hobby a ja na swoje. I mimo to nadal cieszymy się z każdego Gościa i każdej zrealizowanej imprezy.

A wiadomo Goście nie zawsze będą zadowoleni, bo brak aneksów, bo komary, bo muchy, bo kogut pieje nad ranem. No ale takich osób, które nie wiedzą z czym się wiąże agroturystyka jest na szczęście niewiele.

I tu ostrzeżenie dla osób, które nie wiedzą co to wieś i agroturystyka – poczytajcie w internecie jeśli nie wystarczy wam mój opis.

A ten, kto chce więcej smaków wsi niech wpadnie do nas na jesieni albo zimą. Tylko weźcie kalosze i nie zdziwcie się jeśli samochód będzie ubłocony i drzewa trzeba będzie przynieść do kominka.

Dla prawdziwych amatorów wieśmagedonu zapewnimy odpowiednio mocne wrażenia.

Do zobaczenia albo do poczytania Kochani.

To ja: Kasia – współwłaścielka, organizatorka imprez, serowar, rolnik, hodowca kóz, Mama i gospodyni domowa i tak by jeszcze długo wymieniać…

Żaby i wspomnienia…

I właśnie, natchnięta rozmową z Pania i Panem, którzy przyjechali wczoraj oglądać Osadę pod kątem wesela w stodole chciałabym napisać parę słów o żabach….

Ten rok, rok szósty, kiedy tu mieszkamy to pierwsza taka wiosna z moja refleksją, że żaby mi juz nie przeszkadzają :). Nawet sobie nie wyobrażacie jak potrafia być głośne żaby, ropuchy i ropuszyska gdy zawładną stawem, większym bagienkiem. 24 godziny non stop wydają nieznośne dźwięki, określane przez dzieci kum-kaniem, rechotaniem przez dorosłych i darciem ryja przeze mnie ;). Trwa taka sielanka z żabami od połowy kwietnia do, no właśnie nawet nie wiem do kiedy… Nie widać, a słychać.

I dotychczas każdej wiosny zwalczałam te dźwięki metodami prostymi, czyli pierwszy napotkany kamyk w staw. I pomagało na chwilę. Przechodziłam chwilę rozstroju nerwowego, braku możliwości skupienia na niczym więcej uwagi itd. 

A tej wiosny, jakby mnie odczuliło. Zupełnie mi nie przeszkadza, ani w spaniu ani w pracy. A niech se rechotaja, kumkają, czy cokolwiek. Jak im tu u nas dobrze, to dobrze 🙂 

Nie tylko żabom u nas dobrze, zającom, bocianom, szpakom, czaplom, żurawiom, jeleniom, sarnom, dzikom, orłom, sokołom i innym też 🙂 I niech tak zostanie.

Jak sie nauczę jak podłączyć dźwięk do takiego wpisu blogowego to uczynię to z rozkoszą.

z serdecznymi pozdrowieniami dla moich wtorkowych Gości 🙂

Początek marca

Pierwsze promienie słońca, długo wyczekiwane i czasem cieplejszy powiew. Już są żurawie, łabędzie i czajki. Coś jeszcze wysoko w drzewach śpiewa ale kompletnie nie wiem co. Słaby ze mnie ornitolog 🙂
Już nie ma śniegu. Odkryte jest już wszystko co musimy poprawić, uporządkować, odmalować, położyć, postawić, przenieść tej wiosny. Czasu mało, pracy dużo. Od kilku lat taki stan powtarza się każdej wiosny, ponieważ cały czas wymyślamy, upiększamy kawałek po kawałku osadowej ziemi naszej.
Kozy już chodzą z dużymi brzuszkami, za trzy-cztery tygodnie maksymalnie pierwsze wykoty. Chodzą dostojnie i wygrzewają się w słoneczku. Z tego co widać po brzucholach to żłobka koziego będzie sporo w tym roku. Ku uciesze naszych dzieci i naszych Gości.

W stajni mamy pięć koni najstarszych, czyli Klacze źrebne i nasz Słowik. Młodzież huculska rozjechała się po Polsce. A my jak co roku przed sezonem szukamy instruktora jazdy konnej :(.

Jeszcze pozostał temat drobiowy, czyli, powiększamy stado aby sprostać zapotrzebowaniu na jajka z wolnego chowu. Mamy coraz więcej Gości, a jajecznica z takich jaj ze szczypiorkiem to jest hit śniadaniowy. Oczywiście poza serami zagrodowymi, dżemami, które sami robimy.

Jeśli tylko pogoda dopisze to już w kwietniu powstanie ogród z warzywami i owocami, w uprawie skrzyniowej.

Dużo wyzwań, mało ludzi… także jakby ktoś chciał to zapraszamy do aktywnego wypoczynku i pracy w gospodarstwie 🙂

Kasiowe przepisy kulinarne

Czyli jak mnie czasem natchnie pozytywnie to coś mądrego w kuchni wymyślę :). Tym razem natchnięta przez moją Agę wymodziłam i przetestowaliśmy z powodzeniem. A kto nie ma kuchni, siły, zacięcia czy czegokolwiek to zapraszam do Osady – tu można skosztować i taki sernik i inne 🙂

SERNIK_BEZ_GLUTENU_I_BEZ_LAKTOZY-1