Drugi dzień ataku zimy w kwietniu 🙁 gdy wszyscy już pragniemy słonka.
Jeszcze, jeszcze cierpliwości…
A My zmagaliśmy się dziś z rozłożoną na części pierwsze beczką albo czymś co można by tak nazwać. Duże naczynie o średnicy u góry ok. metra, złożone z drewnianych deseczek. I ma dwa ucha:).
Kupiliśmy dwa tygodnie temu i z troski o jej bezpieczeństwo, wstawiliśmy do domu… Nie przyszło nam do głów, że temperatura pokojowa domu ogrzewanego kominkiem zwyczajnie zwali z nóg ta beczkę:).
I przez tydzień nie mieliśmy odwagi i pomysłu jak się za to zabrać. jedyne co, to tuz po rozpadnięciu się ponumerowałam te deseczki co by nie zgubić się w kolejności 23 sztuk.
Dziś Mąż szanowny natchnął się jakby:) i udało się.
Beczka już złożona stoi sobie na tarasie i nabiera wilgoci, co by deseczki się lepiej ścisnęły.
To będzie element wystroju stodoły:)


3 Komentarze

DoNeMuS · 7 kwietnia 2013 o 18:05

dobre… ALE JAK ZIMA ODEJDZIE ( CO MA NASTĄPIĆ PONOĆ WKRÓTCE OKOŁO MAJA), I SIE BECZKĘ O NIBY ŚREDNICY 1METRA WSTAWI DO STODOŁY .. I PRZYJDĄ CZERWCOWE UPAŁY !!! TO JAK SIĘ W NIEJ NIE ZAKISI OGÓRECZKOW TO SIE ZNOWU ROZLECI NA 26 CZĘSCI…

gosiak · 29 kwietnia 2013 o 15:05

dawno nie było wiadomości od was, jak wasza beczka przy tej pogodzie? prosimy o info o tym, co słychać w stodole! 🙂 pozdrawia warszawa

Kasia · 30 kwietnia 2013 o 10:30

beczka jeszcze się robi na piękność, choć będzie miała konkurencję w postaci innej beki:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *