Mąż wyjechał na weekend ale gospodarstwo działa przecież. I cóż? 42 jajka ze zbioru piątkowego i poczułam się bardzo zadowolona. No nawet uśmiechnęłam się do tego wiaderka z jajami:).

Nie, nie, ja nie oszalałam ja po prostu znajduję frajdę w tym co zaczęłam robić i czym się zajmować nie tak dawno temu. A moja Babcia Wacława to byłaby ze mnie dumna jakby widziała, jak skubię koguta i szykuję dla moich miłych weekendowych Gości. Goście spędzili u na kilka dni listopadowych, brrrrr i wyjechali :(. Posmakowały im moje sery i nawet chwalili moje gotowanie :). Zanabyli u mnie parę smaczków eko żywności. I oczywiście dostali parę gratisów do konsumpcji, bo od nas mało kto wyjeżdża z niczym.

Na kuchni czeka mleko kozie – będzie jakiś ser z tego, tylko zastanawiam się jaki zrobić :). Jak się tak dłużej pozastanawiam to już tylko twaróg powstanie. Miło się tak siedzi przy kawuni, palącym się kominku i się rozmyśla… wyjątkowo w ciszy. To może niech ten twaróg jednak….

 

 

Zadzwoń